Gosia
Poznałyśmy się zaledwie dwa miesiące przed ślubem. Na zakupy w salonie nie było ani czasu, ani chęci. A Gosia potrzebowała sukienki. Przyjęłam to wyzwanie i tak zaczął się prawdziwy kunszt ręcznej pracy… i wyścig z czasem!
Góra sukienki powstała od zera. Kwiaty wycięłam z kilku koronek i naszyłam żyłką na tiul. Tym samym sposobem na koronkowe detale przyszyłam bezbarwne szklane koraliki, które zdradzały się dopiero przy promieniach słońca. Dół z delikatnej warstwy tiulu zdobią nieregularnie naszyte kwiaty. Dekolt na plecach wykończony jest ozdobnym brzegiem koronki. Romantyzmu dodaje zapięcie na delikatne guziki.
Tak więc, ta sukienka ma dla mnie niebagatelne znaczenie. Historia tych dwoje jest również niezwykła, a najpiękniej opisuje ją przysłowie: „Najdziwniejsze w miłości od pierwszego wejrzenia: że zdarza się ludziom, którzy widywali się codziennie od lat.” Jean Anouilh
Zdjęcia Anna Płóciennik








